[O twórczości] Moc opowieści

Nasze życie jest opowieścią. Opowiadamy je sobie pijąc co rano kawę nie będąc do końca przebudzonym, opowiadamy je zajmując się naszym domem, dziećmi i pracą. Opowiadamy je za pomocą słów, gestów, emocji i obrazów. Słuchamy także opowieści Innych. O ich problemach, sukcesach i zwyczajnych chwilach codzienności. Jako dziecko uwielbiałam słuchać bajek, tych czytanych i tych zmyślanych. Sama też je tworzyłam. Pamiętam, jak rozkładałam wieczorem w pokoju mój jaskrawo żółty koc, podświetlałam go biurkową lampką i kładłam na nim bohaterów, którzy przeżywali niesamowite przygody. Nazywałam to miejsce tajemniczym ogrodem. Czytaj dalej

Reklamy

[O twórczości] W poszukiwaniu przestrzeni – część 1

W ramach moich rozważań o kreatywności, na samym początku pojawił się cykl zatytułowany (Bez)względność czasu, w którym przedstawiłam szereg pomysłów na jego opanowanie i odnalezienie cennych chwil na działalność twórczą, których (na pozór tylko) tak bardzo nam brakuje. Jeżeli chcecie poczytać te wpisy, to kliknijcie tutaj. Bardzo mnie interesuje, czy moi stali czytelnicy wdrożyli opisane w nich pomysły i z jakim skutkiem. Podzielcie się wrażeniami w komentarzach!

Pod koniec tamtego cyklu obiecałam kolejny, o ujarzmianiu przestrzeni, której od czasu nie da się oderwać i tak samo jak on, ma istotny wpływ na naszą działalność twórczą. Oto i pierwszy odcinek. Czytaj dalej

Kilka prostych pomysłów na twórczość

Artykuł zainspirowany postem zamieszczonym na BRIT+CO.

W przeciwieństwie do poprzedniej listy pomysłów na zwiększenie przepływu kreatywności, możecie odetchnąć z ulgą. Ta będzie krótka i dużo mniej wymagająca, co nie znaczy, że gorsza.

W zasadzie przez cały czas noszę w sobie uczucie gigantycznego zasobu energii twórczej, która gdyby mogła, to wybuchłaby pomysłami niczym wulkan i sprawiła, że całe moje życie składałoby się z samych kreatywnych działań. Ale jednak coś ją powstrzymuje i zamiast działać w tym kierunku, robię coś niekonstruktywnego i cały zapał spełza na niczym. Pozostają jedynie wyrzuty sumienia. Czujecie się czasem tak, że macie w sobie tyle potencjału, a jednak coś Was powstrzymuje przed działaniem? Czytaj dalej

(Bez)względność czasu – część 4

Poprzednie części serii można przeczytać tutaj: część 1, część 2, część 3.

Ludzie listy piszą. A przynajmniej pisali. Kiedyś prowadziłam bardzo dużo tradycyjnej korespondencji, zapełniając treścią białe strony, aby adresat kilka dni później mógł ją przeczytać. Nieraz się zastanawiam, co się z tymi listami stało. Czy zostały gdzieś schowane do pudełka z pamiątkami z przeszłości czy wyrzucone na śmietnik… Ja wszystkie listy, których dostawałam kiedyś bardzo dużą ilość, przechowuję w biurku i pewnie nadejdzie taki dzień, że ponownie do nich zajrzę. Teraz już nie koresponduję z nikim w ten sposób. Owszem, są maile, nieraz bardzo długie, ale to już nie to samo. Listy były wspaniałą formą kontaktu i szkoda, że wyszły z mody. Czytaj dalej

Nikt nie rodzi się artystą

Najtrudniej jest zacząć. Ćwiczyć, biegać, uczyć się nowego języka, fotografować czy pisać post na bloga. Teza ta narzuca myślenie, że skoro się już zaczęło i założyło buty do biegania, wzięło do ręki książkę, aparat czy długopis, to dalej będzie już łatwiej. No bo w końcu zaczęliśmy, a to jest najtrudniejsze i teraz należy oczekiwać nagrody World Press Photo, rekordu świata czy spadku 10 kilogramów wagi. Powiem tak – guzik prawda! Dalej wcale nie oznacza łatwiej i myślenie takie wielu już pozbawiło chęci do realizacji marzeń. Obserwując siebie i innych dochodzę do wniosku, że właśnie w tym miejscu, po tym osławionym pierwszym kroku, większość wycofuje się stwierdzając, że (cholera jasna!) ta ścieżka wcale nie wygląda dobrze i nie jest taka oczywista jak się wydawało wodząc palcem po mapie urojeń (o przepraszam, marzeń). Już jakiś czas temu wkroczyłam w czwartą dekadę swojego życia (strasznie to brzmi) i w mojej głowie roi się od pomysłów na siebie, na dalszą karierę, na tydzień, rok i dziesięć lat do przodu.

Czytaj dalej