[(Nie)codziennik fotograficzny] Sezon karmnikowy 2018/2019 – podsumowanie listopada

O rany! Po tak długiej przerwie w blogowaniu, nie potrafię sklecić nawet jednego zdania. Siedzę, gapię się w monitor i nie potrafię zebrać myśli wymazując niemalże wszystko, co wystukam na klawiaturze. Dlatego będzie krótko. Ale mam na to całkiem niezłe usprawiedliwienie! Otóż latem przyszła na świat moja córeczka, która całkowicie zawładnęła moim sercem i czasem. Powoli zaczynamy się synchronizować na tyle, że odnajduję małymi krokami przestrzeń na powrót do swoich projektów. Zupełnie się z tym nie spieszę, bo nie one są teraz najważniejsze, ale przyszła jesień, zrobiło się zimno i do ogrodu zleciały się ptaki dopominając o swoje. Nie pozostawiły mi innego wyboru i zmusiły do otwarcia kolejnego już sezonu karmnikowego. Oto podsumowanie pierwszego miesiąca działalności naszej ogródkowej jadłodajni.

Czytaj dalej

Reklamy

[Historia jednego zdjęcia] Wszystko za słonecznik

Dzisiaj trochę na przekór porze roku coś dla ochłody. Poniższy artykuł został opublikowany w zeszłorocznym zimowym numerze Głosu Przyrody, edukacyjnym kwartalniku dla całych rodzin poświęconym przyrodzie Polski. Czasopismo zawiera dużo różnorodnych materiałów dla dzieci, ich rodziców, edukatorów i dla każdego zainteresowanego polską naturą. Sama go przeczytałam od deski do deski, dowiadując się wielu ciekawych rzeczy. Bardzo się cieszę, że mój artykuł znalazł się na łamach tego pisma i mam nadzieję, że spodobał się czytelnikom. Czytaj dalej

[(Nie)Codziennik Fotograficzny] Sezon karmnikowy 2017/2018 – Odsłona pierwsza

Przełom października i listopada to czas, kiedy zaczynam przygotowywać się do dokarmiania ptaków. W tym roku musieliśmy zamówić nowy karmnik, bo stary mimo wielu starań nie nadał się już do użytku. Tradycyjnie przebudowaliśmy go nieco do potrzeb fotograficznych, zrobiliśmy zapas słonecznika oraz różnorakich kul z ptasimi przysmakami i w miniony weekend po raz pierwszy przymierzyłam się do tegorocznych kadrów.

Czytaj dalej

[Fotoporadnik] Jak fotografować ptaki przy karmniku

Wróbel

W tym roku jesień dość wcześnie pokazała swoje mniej przyjemne oblicze, co wywołało we mnie chęć natychmiastowego wyciągnięcia karmnika i rozpoczęcia corocznej wielotygodniowej sesji fotograficznej przylatujących do niego gości. Oczywiście się powstrzymałam, bo na krzewach i drzewach jest mnóstwo pożywienia, a także owady nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa. Żeby zatem wprowadzić moje karmnikowe myśli w jakikolwiek czyn, postanowiłam zamieścić wpis z kilkoma wskazówkami dotyczącymi fotografii dokarmianych ptaków. Porady są wypracowane metodą prób i błędów zebranych podczas kilku minionych jesienno-zimowych sezonów i mam nadzieję, że wykorzystacie je, a następnie podzielicie efektami Waszych sesji.

Czytaj dalej

[(Nie)codziennik fotograficzny] Sezon karmnikowy – odsłona piąta

Odsłona pierwsza, druga, trzecia i czwarta.

Karmnikowa lista obecności

Upał zelżał i zrobiła się wreszcie prawdziwa zima. Tak bardzo prawdziwa, że auto dzisiaj ledwo odpaliło, a ja ubrałam się w o trzy warstwy więcej. Oczywiście w karmniku zawrzało. Gleba zamarzła, więc robale ciężko wydziobać, owoce na krzakach i drzewach znikają w oczach, więc stwory zaczynają nie mieć innego wyboru niż przylatywanie do nas. Czytaj dalej

Sezon karmnikowy – odsłona czwarta

W karmniku nuda. Nic ciekawego się nie dzieje, mimo że kupiłam w Lidlu jakieś super mieszanki do dokarmiania ptaków. Pewnie to za sprawą pogody, bo jest ciepło, nie ma śniegu, ziemia nie jest zmarznięta i w konsekwencji leśne ptaki doskonale sobie radzą nie potrzebując naszych stołówek. Zaczynam się zgadzać z teorią, że dokarmiamy ptaki wyłącznie dla naszej przyjemności (ewentualnie dla fotograficznych wyzwań), bo te radzą sobie świetnie bez ludzkiej ingerencji. Czytaj dalej

Sezon karmnikowy – odsłona trzecia

Sezon karmnikowy – odsłona pierwsza i druga. Karmnikowa lista obecności.

Żeby ocenić, czy jest zimno, zamiast na termometr wystarczy spojrzeć do karmnika. Po spadku temperatury zrobiło się zdecydowanie tłumnie. Wprawdzie nadal przeważają największe i najpospolitsze łakomczuchy, czyli wróble i sikorki, to dzisiaj pojawiły się także pierwsze dzwońce (nie udało mi się niestety zrobić im zdjęcia) oraz dwa osobniki, które są albo czyżami albo młodocianymi szczygłami (nie wiem, kiedy te ostatnie zmieniają upierzenie na dorosłe). Przewertowałam kilka atlasów i nadal nie potrafię  zidentyfikować, co to. Bardziej obstawiam czyża.  Jeśli ktoś z Was wie, co to za delikwent kuka z iglaków na zdjęciu, będę wdzięczna za informację w  komentarzu. Czytaj dalej