[O twórczości] Fotowyzwanie: Las

Kiedy dowiedziałam się, jakie fotowyzwanie  mam wykonać w jednym z sierpniowych tygodni, ucieszyłam się niezmiernie. Temat bowiem brzmiał Las, a las to jeden z moich ulubionych motywów w fotografowaniu. Pomyślałam sobie, że to będzie bułka z masłem, zgarnęłam aparat i poszłam w teren. Mojej zuchwałości rzeczywistość szybko utarła uszy, bo jednak ograniczona czasowo i terenowo fotografia nie jest takim hop siup i mam świetne zdjęcie. Powiem Wam szczerze, że kompletnie nie jestem zadowolona z efektu dwugodzinnej realizacji tego tematu, ale chciałabym się mimo wszystko nimi podzielić, żeby pokazać, jak ten proces się potoczył. Czytaj dalej

Reklamy

[Fotoporadnik] Co fotografować w styczniu?

W styczniu przyroda zdaje się być uśpiona. Kiedy idę pozbawionym liści i wiosennego harmidru lasem, inność tej pory narzuca się na wszystkie zmysły. Cisza, brak kolorów, poczucie chłodu, zapach śniegu. Wówczas w tej zubożałej krainie, zaczynają rządzić zupełnie inne prawa i siły. Walka o przetrwanie w niesprzyjających warunkach wysuwa się na pierwszy plan. Mieszkańcy, o innych porach kamuflujący się w gęstwinie drzew i krzewów, stają się bardziej widoczni i za pożywieniem pojawiają w miejscach, gdzie zwykle ich nie ma. Dzięcioły ze swoimi czerwonymi czapeczkami wyglądają jak rubiny, a zimorodki jak szmaragdy w czarno-białym królestwie. Zimą przyroda odsłania chowane zazwyczaj w zieleni swoje surowe i wyraziste oblicze.

To czas, kiedy pod żadnym względem nie należy wysyłać aparatu fotograficznego do szafy na sen zimowy. Wręcz przeciwnie. Należy ubrać się ciepło (nawet na pozór za ciepło), zadbać o termos z herbatą i wyruszyć w teren.  Czytaj dalej

[Prezent] Tapeta na styczeń

Styczeń oznacza dla mnie pełnię sezonu fotografii karmnikowej, więc także i karmnikowe zdjęcie musiało się znaleźć w kalendarzu. Lubię robić portretowe zdjęcia moim stałym ogródkowym gościom. Są to zwykle bardzo pospolite ptaszki, takie jak bogatki, modraszki, wróble czy właśnie mazurki, z których jeden stał się bohaterem styczniowej tapety. Czytaj dalej

[(Nie)codziennik fotograficzny] Tam gdzie koza mówi dobranoc

Jednym z atutów spędzania czasu na końcu świata w Bieszczadach jest cudowna, wszechogarniająca cisza. Żaden zewnętrzny odgłos nie zakłóca spokojnego snu do momentu, kiedy ryknie ustawiony w komórce budzik o żałośnie wczesnej porze. Nawet nie da się nim rzucić w kąt, bo szkoda telefonu, a dzwonek jest bezlitosny. No dobrze, przyjechaliśmy tu na zdjęcia, więc trzeba wyjść spod wygrzanej kołdry. Poranna krzątanina idzie opornie, picie herbaty przedłużam w nieskończoność, próbując jeszcze zamknąć na chwilę oczy, kiedy zamiast zimnego prysznicu do rzeczywistości sprowadza mnie złowrogie meeeee. Czytaj dalej

[Fotoporadnik] Jak fotografować z samochodu

Dawno już nie było żadnego Fotoporadnika, więc postanowiłam w końcu coś w tej kategorii opublikować. Tym razem chcę się podzielić z Wami doświadczeniami w robieniu zdjęć z samochodu, które w fotografii przyrodniczej bywa bardzo praktyczne i skutkuje niezwykłą efektywnością, w wielu przypadkach dużo wyższą niż poruszając się na piechotę lub siedząc w czatowni. Szczerze mówiąc, zdecydowaną większość zdjęć, z których jestem najbardziej zadowolona, zrobiłam siedząc w samochodzie podjadając orzeszki 🙂

Czytaj dalej

[Prezent] Tapeta na grudzień

Uwielbiam zimę w Bieszczadach. Szczególnie taką, która pokrywa śniegiem całą okolicę, tworząc w ten sposób krainę niczym z bajki. Uwielbiam wydeptywać nową ścieżkę w świeżym śniegu, chłonąc otaczające mnie surowe piękno. Zeszłoroczna zima należała właśnie do takich. Nawet lokalni mieszkańcy mówili, że już dawno nie było takiej bezkompromisowej pory śniegu i mrozu. Ciekawe, co tegoroczna zima ze sobą przyniesie… Czytaj dalej

[Galeria] Gdzie mieszkają leśne stwory

Bór, deszczem skąpany jak czar był cudny. Stawali chwilami i brali w siebie piękno wiosennego rozkwitu oczami, uszami, całą piersią i byli skupieni majestatem arcydzieł. Wreszcie zatrzymali się nad strugą graniczną. Od zachodzącego słońca paliła się toń, jak roztopione złoto, daleko, długo.

Maria Rodziewiczówna Lato leśnych ludzi

Lato leśnych ludzi to książka mojego dzieciństwa. Czytałam ją w kółko wyobrażając sobie, że to ja zamieszkuję przez wiosenno-letni sezon w drewnianej chacie w środku Lasu, zanurzona w przyrodzie. Do dzisiaj nie spełniłam tego marzenia, ale po Lesie spaceruję często, synchronizując się z jego tętnem. Czasem Las pozostaje niedostępny, skryty i niegościnny. Ale bywa, że otwiera przede mną skrawki swoich tajemnic i wtedy mam przyjemność pokłonić się przed jego mieszkańcami.

Czytaj dalej