[(Nie)codziennik fotograficzny] Nad Sanem pewnego ranka

Kochane Bieszczady… Miłość moja do nich odżyła w ostatnich miesiącach i zaowocowała kilkoma wypadami w miejsca, które można jeszcze nazwać dzikimi. Świat traci je w zatrważającym tempie, tak jakby człowiek bał się pozostawić choć skrawek świata niepodlegający jego zasadom. Jeszcze trochę czasu upłynie zanim jako ludzkość zrozumiemy, że niszczymy tym sposobem samych siebie i obawiam się, że obudzimy się kiedy będzie już za późno. Doceniam każdą chwilę, którą mogę spędzić tam, gdzie życie toczy się według naturalnych zasad, a człowiek jako integralny element tej układanki stapia się z nim i harmonizuje z jego rytmami. Czytaj dalej

[Opowieści o zwierzętach] O jarząbku

Jarząbek zwyczajny (Tetrates bonasia) naznaczony jest złym fatum od samej swojej nazwy począwszy, bowiem już Pliniusz użył na niego nazwy bonus, podkreślając walory kulinarne jego mięsa.  I tak już niestety zostało.

Jarząbek jest sporej wielkości leśnym ptakiem, podobnym do kuropatwy. Jest jednak od niej cięższy, bardziej krępy o gęściejszym upierzeniu, co ma mu pomóc w przetrwaniu srogich zim. Długość jego ciała wynosi od 35 do 40 cm, a rozpiętość skrzydeł może sięgać do 60 cm. Samca jarząbka można odróżnić po czarnym podgardlu. Czytaj dalej

[Inspiracje] Międzynarodowy Dzień Ptaków i wystawa fotograficzna w ŚOB

Zapraszam Was serdecznie do udziału w obchodach Międzynarodowego Dnia Ptaków w Śląskim Ogrodzie Botanicznym w Mikołowie, które odbędą się już 2.kwietnia. Do ogrodu z aparatem zaglądam dość często, o czym pisałam już tutaj. Tym bardziej zrobiło mi się miło, kiedy zaproszono mnie do współtworzenia towarzyszącej obchodom wystawy fotograficznej, która poświęcona jest rzecz jasna ptakom.

Czytaj dalej

[Rytmy przyrody] Wiosenna równonoc

 

W czasie ciemnych zimowych miesięcy nic nie wskazuje, że cokolwiek w przyrodzie jeszcze się zmieni. Wokół panuje atmosfera nicości i niezmienności. Nie ma zieleni, jest tylko monotonna biel, szarość i czerń wypełniająca całą przestrzeń. Czasem optymizmu doda jedynie błękit bezchmurnego nieba, ale nie na długo, bo ciemność o tej porze roku przejmuje władanie nad światem bezwzględnie i bezlitośnie.

Każde święto przyrody ma swój urok. Ale żadne nie nadchodzi z taką gwałtownością i nadzieją, jak Ostara, czas wiosennej równonocy. Przejście między czasem zimowym a letnim działa na przyrodę niczym budzik, który gwałtownie wyrywa ją z odrętwienia, skutkując wulkanicznym wybuchem zieleni, światła i miłości. Jasność znów zaczyna dominować w wiecznym tańcu z ciemnością. Budzi się nowa stara energia. Czytaj dalej

[Historia jednego zdjęcia] Sezon na puszczyki

Zimowe wyprawy w Bieszczady nieodłącznie kojarzą mi się z sowami, a w szczególności z puszczykiem uralskim, prawdziwym duchem bieszczadzkich ostoi. Mimo licznego występowania w tym rejonie, sporych rozmiarów oraz bardzo charakterystycznego wyglądu, łatwo go przeoczyć. Nie dość, że porusza się bezszelestnie, to siedzący, wtopiony w zimowy leśny krajobraz, jest nie do wypatrzenia. Możecie być jednak pewni, że puszczyk natomiast wypatrzy i wyniucha Was z kilometra, a potem zapewne zniknie niczym zjawa. Żeby zrobić zdjęcie puszczykowi, trzeba wiedzieć kogo szukać, gdzie szukać, kiedy szukać i jak szukać. Mglisty dzień pod koniec stycznia w nieco zapomnianej i dzikiej części Bieszczadów wydał się idealną porą, aby osiągnąć ten cel. Czytaj dalej